Zmiana planów sprawiła, że zdecydowałem się pojechać na górną Kwisę. Woda niska i efekty miałem zerowe, zarówno na nimfę jak i suchą. Ale pstrągi były i dzięki nim nagrałem ciekawy film. Niżej inny potok wpadający do Kwisy całkowicie zmącił wodę. W takim wypadku zdecydowałem sprawdzić małą rzeczkę, którą mijałem w drodze na Kwisę. Tam niestety też woda kakao, a do tego znowu zaczęło padać.
czwartek, 3 maja 2012
Wiosenne deszcze
Autor: Glina o 09:58 1 komentarze
Etykiety: Kwisa
Subskrybuj:
Posty (Atom)