Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lipień. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lutego 2020

Zaległości z 2019

Cóż, trochę się opuściłem w prowadzeniu tego bloga. Przyznam też, że ostatnio często zamiast muchówki wybieram spining lub wodę nizinną na rzece ze spławikiem/drgającą szczytówką.
Wrzucam trochę zdjęć, w większości z jesieni, z moich wypadów z muchówką. Niestety bez rewelacji jakościowo-ilościowej. Ale jak się nie ma ...












wtorek, 3 listopada 2015

Wszędzie liście

Rybek dość mało, ale i tak było przyjemnie.






sobota, 17 października 2015

Niska woda i tłoczno

Ale ryby się pojawiły. W czasie naszej happy hour (a właśnie pół godziny) mieliśmy sporo fajnych ryb z jednej miejscówki. I na nimfę, i na suchą.


niedziela, 11 października 2015

Jak są to gryzą

Jak nie ma to nie ma. W końcu mam szczelne gacie !

niedziela, 20 września 2015

Gryzły

Jak widać na zdjęciu. Kręciłem 'z nad łba' - materiał jest.

niedziela, 7 grudnia 2014

W grudniu

Od paru dni było relatywnie ciepło jak na ten okres roku, +5/6 C. Zdecydowałem się odwiedzić Kwisę, na innym odcinku niż ostatnio. Na początku spacer lasem nauczył mnie, że nawet w grudniu można znaleźć grzyby (!). Nad wodą decyduję się na nimfę. Potencjalne dołki i rynny przechodzę bez brania. Po dłuższym czasie dochodzę do miejsca, gdzie Kwisa robi się szeroka i wolniejsza. Zmieniam taktykę - pupa na główną i mokra na skoczka. Po paru rzutach mam pierwszego lipienia. Kawałek dalej trafiają mi się jeszcze dwa. Dochodzi 16:00, więc czas zawijać. Z rybami mogło by być lepiej, ale podobał mi się klimat nad grudniową Kwisą - szaro, cicho i ponuro. 










sobota, 6 września 2014

Za polem kukurydzy

Dawno nie byłem na Skorej, więc pojechałem sprawdzić co tam w wodzie pływa. Stan niski, woda szybko opadła po ostatnich opadach. Na początku byłem na dość nudnym (wyrównanym) odcinku i wyholowałem tylko 1 podwymiarowego pstrąga na nimfę. Dalej zaczęły się lipienie średniej wielkości. Zbierały małe jętki, więc zamontowałem taką imitację jako suchara. Wyholowałem kilka sztuk, w tym jednego pstrąga. W międzyczasie zaliczyłem glebę na wykamieniowanym brzegu, obijając sobie kolano. Szybko zrobiło się szaro (przed 20.00), więc zawróciłem. Wypad na plus, ale moje reperowane wodery dalej ciekną.

niedziela, 27 października 2013

Nadrobić zaległości

Właśnie to musiałem zrobić. Skierowałem się na inny odcinek niż ostatnio z innym nastawieniem. Założyłem dwie cięższe nimfy i łowiłem raczej na krótkim dystansie. W pierwszych kilkunastu metrach trafiałem przede wszystkim drobnicę. Dopiero gdyby zszedłem niżej maluchy zanikły, a pojawiły się 20taki i takie powyżej 30 cm.
W pewnej chwili kiedy podciągnąłem nimfy do góry widziałem branie. Myślałem, ze mam na kiju giganta powyżej 40 cm. A okazało się, że był to dublet na oko 20+ i 30+ (pierwsze 2 zdjęcia).
Ryby były sporadycznie aktywne powierzchniowo, ale zostałem przy nimfach i trafiłem jeszcze kilka ryb podwymiarowych.
Foto z wędką w zębach to taki lans ostatnio, więc też sobie pstryknąłem jedno !






sobota, 20 lipca 2013

Zdjęcie ryby

Lipień, 34 cm. Wziął na mokrą. Miałem jeszcze drugiego parę cm krótszego, który uderzył w pupę. No i jakiś mniejszy pstrąg, który się wypiął. Dość tłoczno nad rzeką. Pogadałem z muszkarzem z Opola. Później spotkałem 3-osobową ekipę.


czwartek, 15 listopada 2012

Z fotografem

Czemu zawsze jest tak, że kiedy wolne chce się spożytkować z zacnym towarzystwie, to w pracy (lub gdziekolwiek) znajdą ci zajęcie na ten dzień ? Mimo to, pojechałem z Rafałem na Kwisę i pomachałem niecałe 2h. Woda wyższa od normy o jakieś 20 cm i mocno kopnięta. Zbiórek nie było i udało mi się wyholować jedynie 1 lipienia, który miał może z 25 cm. Padł na nimfkę hydropsyche z główką w środku tułowia (ciekawy patent, polecam). Ognicho i pogaduchy przy temperaturze 0C o zmroku też były w porządku.









piątek, 2 listopada 2012

Kto szuka, ten znajdzie

Miałem wolne 3h popołudniu i postanowiłem spędzić je nad Kwisą. Boję się, że po ostatnim śniegu, sezon może skończyć się szybko - także trzeba korzystać.
Widziałem okazyjne oczka, ale pozostałem przy mokrej. Wyciągnąłem parę rybek po 20-25 cm. Koło 15.30 byłem na odcinku gdzie w sumie nigdy nie łowiłem. Woda taka mało urozmaicona i niby martwa, ale zobaczyłem zbiórkę, więc jeszcze chwilę zdecydowałem pomachać. Niestety ryba moich much (główna+skoczek) nie chce skosztować. W międzyczasie widzę kolejno oczko jakieś kilka metrów niżej. Pomysł całkiem logiczny - dowiąże małego parachute'a, imitację małej jęteczki, która właśnie wylatywała.
Pierwszy spływ - atak, ale nietrafiony. Za 3,4 razem ryba połyka muszkę i zacinam. Wtedy już czułem, że mam coś sensownego. Spokojnie podholowałem i jestem pod wrażeniem ryby - piękny lipień w srebno-miedzianych kolorach. Parę zdjęć, po czym przytrzymałem go w tej lodowatej wodzie, aby doszedł do siebie. W domu odmierzyłem ile miał (przyłożyłem do kija) i wyszło 39 cm. Dla takich rybek warto marznąć. Zdecydowanie !